PL
EN
 

Sukcesy

Mistrzynie Europy w swoich środowiskach...

[ 22-03-2017, 18:15 ]
Mistrzynie Europy w swoich środowiskach...

268

Mityng sportowy na żywieckim rynku z udziałem zawodniczek Łucznika Żywiec – Mistrzyń Europy z Vittel.


269

Burmistrz miasta Żywca Antoni Szlagor wraz ze swoim zastępcą Markiem Czulem wręczają złotym medalistkom Mistrzostw Europy nagrody i upominki podczas mityngu sportowego w dniu 15.03.2017r.


270

Natalia Leśniak, Wioleta Myszor, Maria Szkolna po dekoracji kwiatowej i finansowej na żywieckim rynku.


271

V-ce Prezes klubu Wiktor Patryas wręcza kwiaty „złotkom z Vittel” w imieniu działaczy klubu i sportowców „Łucznika”.


272

Złote medalistki z Halowych Mistrzostw Europy z Vittel wraz z trenerem udekorowani na zakończenie mityngu sportowego.


273

Zakończenie mityngu sportowego na rynku w Żywcu w dniu 15.03.2017r. – zdjęcie pamiątkowe aktorów sukcesu we Francji z posłem na Sejm RP, Burmistrzami miasta, dyrektorem Starostwa Powiatowego na tle mieszkańców miasta i zabytkowych budowli.


274

Karolina podczas treningu na swojej uczelni w Opolu po powrocie z HME w Vittel. Mistrzyni Europy w łucznictwie pochodzi z Opolszczyzny. Karolina Farasiewicz z klubu Sportowego Obuwnik Prudnik wraz z dwoma zawodniczkami z klubu Łucznik Żywiec sięgnęła po złoto halowych mistrzostw Europy, które odbyły się we Francji / wiadomość z TVP 3 Opole.



Co „Niosło” naszą drużynę do „ZŁOTA”? – reminiscencje trenerów polskiej reprezentacji i kierownika ekipy.
Polki pokonały w ¼ finału Gruzinki wynikiem w setach 6 do 0pkt. następnie w ½ finału spotkały się z faworytkami zawodniczkami Rosji, które prowadziły po kwalifikacjach i są aktualnymi V-ce Mistrzyniami Olimpijskimi z Rio de Janeiro. Pojedynek był bardzo zacięty, wyrównany i jego losy ważyły się po każdej wystrzelonej strzale przez poszczególne zawodniczki. Każda zawodniczka w drużynie strzelała 2 strzały w każdym secie, czyli łącznie 6 strzał na odległość 18 metrów do 3 tarcz o średnicy „10” – 4cm. W pierwszym secie był remis 56 do 56pkt. nasze zawodniczki i Rosjanki strzeliły 2x 10pkt. i 4 strzały w 9pkt.
W drugim secie Polki strzeliły 59pkt. – 5x10pkt. i 1x9pkt. a Rosjanki 58pkt. – 4x10pkt. i 2x9pkt. Polki wygrywały więc 3 do 1pkt. a do zwycięstwa potrzebne jest zdobycie minimum 5 punktów. W 4 secie znowu był remis 57 do 57pkt. i wynik meczu 4 do 2pkt. dla Polek. Decydował 5 set, w którym walka była niezwykle zacięta. Zaczynały strzelać 3 strzały Rosjanki i uzyskały 3x10pkt. w odpowiedzi Polki również strzeliły 3x10pkt. decydowały więc ostatnie 3 strzały w pojedynku. Polki i Rosjanki strzeliły po 29pkt. i remis 59 do 59pkt. dał zwycięstwo naszym zawodniczkom i przepustkę do finału, w którym przeciwnikiem zostały Francuzki, które również niespodziewanie pokonały faworyzowane Ukrainki wynikiem w setach 6 do 0pkt.
W sobotnie popołudnie o godzinie 16:05 odbył się pojedynek finałowy najważniejszy dla polskiej drużyny, w której startowały 2 żywczanki. Wydawało się przed meczem, że faworytkami będą Polki, ponieważ w drużynie występowały Leśniak i Myszor Halowe V-ce Mistrzynie Świata z Turcji z roku 2016. Po 2 setach prowadziły zdecydowanie Polki 4 do 0pkt. w 3 jednak secie przy ogromnym dopingu francuskiej publiczności Francuzki uzyskały rewelacyjną serię 59pkt. przy 56pkt. Polek. Wynik pojedynku 4 do 2pkt. dla naszych reprezentantek. W 4 secie Francuzki strzeliły 29pkt. a nasze zawodniczki 27pkt. w czwartej strzale Francuzka strzeliła „10” i wynik pojedynku wisiał na włosku. Niestety następna Francuzka nie wytrzymała psychicznej presji publiczności i strzeliła „8” a 3 zawodniczka strzeliła tylko „7” co dawało ogromne szanse dla Polek na wygranie pojedynku. Wychodząca jako pierwsza Leśniak strzeliła „10”. Myszor także „10” i Farasiewicz przypieczętowała trafienie w „9” 2pkt. wygraną w tym secie oraz zwycięstwo w całym pojedynku.
W nagrodę za ogromny wysiłek i walkę do końca Polki stanęły na najwyższym podium słuchając i śpiewając mazurka dąbrowskiego wraz z pozostałą częścią polskiej reprezentacji.
Drugi złoty medal dla Polski zdobyła juniorka z Łucznika Żywiec – Maria Shkolna w konkurencji łuków bloczkowych w niedzielę o godzinie 9:20 pokonując w finale Rosjankę. 19 letnia zawodniczka prowadziła po kwalifikacjach i wygrała również w finale. Wcześniej pokonała w pojedynkach inną Rosjankę i 2 Estonki.
W konkurencji juniorek w łukach klasycznych Sylwia Zyzańska zajęła 5 miejsce indywidualnie, co nie było jej spełnieniem marzeń, gdyż w roku 2014 była brązową medalistką Halowych Mistrzostw Świata. Drużynowo Polki zajęły 4 miejsce przegrywając w pojedynku o brąz z zawodniczkami Wielkiej Brytanii. Oprócz Sylwii w drużynie strzelała Magdalena Śmiałkowska – Społem Łódź i Anna Tobolewska – Zryw Dobrcz. Drużyna juniorów zajęła również 4 miejsce przegrywając w pojedynku o brąz z Rosjanami. Skład drużyny: Oskar Kasprowski – Łucznik Żywiec, Marek Szafran – Społem Łódź, Andrzej Neścior – Agros Zamość.

Po pokonaniu faworytek z „1”-go miejsca – Rosjanek, dziewczyny na bocznej hali podczas strzelania treningowego na 5m oznajmiły, że muszą zaśpiewać Mazurka Dąbrowskiego, tak jak to robią skoczkowie narciarscy i ostatnio lekkoatleci na Halowych Mistrzostwach Europy. Było to stwierdzenie bardzo motywujące zawodniczki do konkretnego działania jak również motywujące całą naszą 12 osobową reprezentację w duchu patriotycznym. Zawodnicy usiedli na ławkach i z Marią Szkolną od niedawna polską zawodniczką zaczęli powtarzać 2 zwrotki hymnu państwowego a było to prawie 1,5 dnia przed strzelaniem finałowym.
Silna motywacja Natalii Leśniak po niepowodzeniu w strzelaniu indywidualnym spowodowała sportową złość u zawodniczki, co można było zaobserwować na każdym treningu od czwartku a efekty obserwowaliśmy podczas strzelania w pojedynkach drużynowych.
Duża determinacja Koli i Wiolki w pracy technicznej na każdym treningu od czwartku aby zrewanżować się „przed samym sobą za brak złota w Ankarze”. To dawało wiarę w walce finałowej do ostatniej strzały aby założony przez doświadczone zawodniczki cel wreszcie zrealizować, gdy tak jak w Ankarze pokonały Rosjanki - najlepszą drużynę po kwalifikacjach, Rosję z ogromnymi sukcesami w latach 2015-2016 – Mistrzynie Świata i V-ce Mistrzynie Olimpijskie.
Bardzo duże zaangażowanie w realizacji techniki w każdym treningu we Francji przez zawodniczki a szczególnie najmłodszą Karolinę Farasiewicz, której skupianie się w każdym oddawanym strzale na pracy mięśni grzbietu powodowało udane trafienia w „10”. Zawodniczki niezwykle skutecznie uzupełniały się w poszczególnych setach w pojedynkach drużynowych szczególnie z Rosją i po każdym strzale mniej udanym nietrafionym w „10” wychodząca następna zawodniczka na linię strzelań w drużynie trafiała „10”. W sumie w pojedynku najważniejszym z Rosjankami wygraliśmy cały pojedynek wynikiem 5 do 3pkt, wygrywając tylko 1 set, ale wynikiem 59 do 58pkt, remisując pozostałe 3 sety a w najważniejszym ostatnim przy stanie pojedynku 4 do 2pkt. uzyskaliśmy remis na poziomie 59pkt. i przypieczętowała to zwycięstwo w pojedynku najmłodsza „Farka”, która strzeliła ostatnią strzałą w drużynie w „10”.
Gratulacje Francuzów pochodzenia polskiego, których spotykali nasi zawodnicy na hali sportowej, w stołówce i w hotelu oraz Francuzów z sympatią chwalących Polaków pracujących we Francji za solidną i uczciwą pracę powodowały dodatkowy pozytywny bodziec, wprowadzając wewnętrzny optymistyczny nastrój duchowy.
Gorące słowa wieloletniego przyjaciela polskiego łucznictwa Wladimira Jeszejewa – prezydenta Rosyjskiej Federacji i trenera głównego Rosji (kolegi Krzysztofa Włosika i Konrada Kwietnia z torów łuczniczych z międzynarodowej rywalizacji w poprzednich latach) powodowały dodatkowe wyzwanie i doping do walki o złoto „Jestem całym sercem za Waszymi dziewczynami w walce o złoto jak pokonałyście naszą rosyjską drużynę”.
W Vittel nie było 3 podgrup tak, jak na Pucharze Świata w Antalyi i nie było wiodącego duetu, co zapewne poprawiło atmosferę przyjaznej rywalizacji w polskiej ekipie. Przez wzorową, przyjazną, serdeczną i miłą atmosferę w całej ekipie, czuło się na każdym kroku polską wspólnotę narodową zarówno wśród łuczników klasycznych jak i bloczkowych. Pozytywny sportowy wpływ na „bloczkowców” – miała studentka II-go roku AWF, 19 letnia Maria Szkolna, wielokrotna Mistrzyni Świata i Europy. Bardzo dobra adaptacja w całej naszej ekipie Michała Gomoliszka, „dorosłego” zawodnika w każdej zaistniałej sytuacji na wyjeździe polskiej ekipy i najmłodszego Filipa Szeląga. Takiej pozytywnej atmosfery w całej 12 osobowej drużynie nie można było zaobserwować od wielu, wielu lat. Bardzo dobrze współpracowali trenerzy obecni na wyjeździe wraz z kierownikiem ekipy, który, na co dzień jest trenerem reprezentacyjnej juniorki. Wspólne śpiewanie hymnu państwowego przez trenerów i zawodników na trybunie z biało-czerwoną flagą państwową oraz częste skandowanie: Polska – Polska – Polska podrywało w duchu zawodniczki do walki na maxa o wszystko. Jako ekipa narodowa oprócz Francuzów i Rosjan na trybunach byliśmy najbardziej zorganizowani i pozytywnie „nakręceni” do osiągnięcia sukcesu na tych Mistrzostwach. I za to jeszcze raz wszystkim z ekipy narodowej dziękujemy.
Bardzo przyjemny gest, który spotkał nas bezpośrednio po zakończeniu pojedynku z Francją, gdy starszy już wiekiem Mer Vittel podszedł i pogratulował naszej ekipie na arenie zmagań. Zaczął od słów: Dzień dobry, brawa dla Polaków, mój dziadek był Polakiem i dlatego moje nazwisko Borowsky.
Trenerzy reprezentacji: Jan Lach, Zbigniew Kowalczyk, Leszek Stempel i Henryk Pater – kierownik ekipy.