Przemysław Konecki z LUKS Orlik Goleszów zwyciężył w Finale Pucharu Polski w łukach bloczkowych, rozegranym 20 września w TAURON Parku Śląskim w Chorzowie. Do zdobytego wcześniej mistrzostwa Polski dołożył kolejne trofeum. Po zawodach podkreślał, że sukces wymagał opanowania emocji i poradzenia sobie z wiatrem, który utrudniał rywalizację.
— Wszystko poszło zgodnie z planem. Udało się pierwszy raz zdobyć komplet — powiedział Konecki, podsumowując swoje tegoroczne osiągnięcia.
Droga do zwycięstwa nie była jednak łatwa. W ćwierćfinale reprezentant LUKS Orlik Goleszów pokonał Krzysztofa Gorczycę 145:143. To właśnie pierwszy pojedynek wskazał jako najtrudniejszy moment swojego startu.
— Dosyć słaby początek i było nerwowo do samego końca. Natomiast wytrzymałem do końca, także na szczęście przeszedłem go zwycięsko i mogłem dotrzeć do finału, gdzie też udało się wygrać — relacjonował.
Opanowanie mimo trudnych warunków
W półfinale Konecki zwyciężył Krzysztofa Kuźmę 142:139, a w spotkaniu o trofeum pokonał Mateusza Musiatowicza 145:142. Jak przyznał, tego dnia zawodnicy musieli mierzyć się nie tylko z rywalami, lecz także z warunkami na torze.
— Dzisiejszy dzień był dosyć ciężki. Ten wiatr tutaj nam niestety nie pomagał, ale udało się wytrzymać do końca i mamy to — podkreślił.
Finał przyniósł kolejną wymagającą próbę. Konecki zwrócił uwagę na wysoki poziom pojedynku i emocje, które towarzyszyły walce o zwycięstwo.
— Myślę, że mogę być całkiem zadowolony z tego finału. Całkiem pewne i spokojne strzelanie i mamy tego efekt — ocenił.
Park Śląski miejscem promocji łucznictwa
Zwycięzca docenił również lokalizację zawodów. Jego zdaniem organizowanie łuczniczej rywalizacji w miejscach odwiedzanych przez spacerowiczów pozwala dotrzeć do osób, które wcześniej nie miały okazji poznać tej dyscypliny.
— Cieszę się, że możemy promować łucznictwo bloczkowe w takich pięknych miejscach jak Park Śląski — zaznaczył Konecki.
Reprezentant LUKS Orlik Goleszów wyraził nadzieję, że zainteresowanie finałowymi pojedynkami przełoży się także na chęć spróbowania swoich sił na torze.
— Mam nadzieję, że komuś się spodoba i może zainteresuje się tematem. I może, kto wie, może będziemy mieli więcej zawodników — dodał.